FotofankaFrankofilka

Polowanie na trufle

Wiedziałam od dawna, że dziki mają dar wynajdywania trufli. Potem ktoś mi powiedział, że na trufle chodzi się z psem. Intrygowało mnie, jak odbywa się takie „grzybobranie”.

Gdy przyszedł dzień, kiedy mogłam na własne oczy zobaczyć jak się wynajduje te najdroższe grzyby świata, okazało się, że jest zupełnie niepodobne do tego, które znamy z własnego podwórka.

A zacząć opowieść trzeba od tego, że trufle nie rosną dziko, samopas. Trufle się uprawia. A potem handluje nimi na weekendowym targu. Gdy tylko wysiedliśmy z samochodu, by przejść kilkaset metrów do terenu targowiska, w powietrzu poczuliśmy specyficzny truflowy zapach, który nasilał się w miarę zbliżania do straganów. Smakosze użyliby określenia „aromat”. Dla mnie jednak ten zapach jest zbyt intensywny i w sumie niezbyt przyjemny.

Richerenches, niewielkie miasteczko w departamencie Vaucluse (Prowansja, Francja)  jest europejską stolicą trufli. W każdą sobotę truflowego sezonu, trwającego od listopada do końca marca, odbywa się tu targ truflowy.

Szacuje się, że roczna sprzedaż tego produktu wynosi ponad 30 ton. Ceny wahają się od 500 do nawet 1300 euro za kilogram. Łatwo więc obliczyć obroty. Trufle europejskie występują w kilku odmianach, najbardziej rozpowszechnione to: trufla czarna (melanosporum), najbardziej wartościowa pod względem kulinarnym, więc i najdroższa, nazywana królową trufli; truffe brumale  – będąca odmianą trufli czarnej o nieco obniżonych walorach smakowych oraz trufla biała (aestivium, czyli letnia).

Trufle rosną na lekkiej, wapiennej glebie, pod dębami specjalnej odmiany. Trufficulteurs (czyli rolnicy zajmujący się uprawą trufli) zbierają je przy pomocy psów włoskiej rasy lagotto.

Gdy w styczniu 2019 roku podróżowałam po Prowansji, miałam okazję uczestniczyć w zbiorach trufli. Patrick z synem zademonstrowali nam umiejętności swojej suczki Griotte. Była bardzo skupiona na swoim zadaniu, Patrick prosił aby nie zaczepiać psa, nie cmokać, nie zagadywać. Każde wskazanie miejsca truflowego było nagradzane smakołykiem i dobrym słowem.

Mało kto lubi pracować w weekendy, pies jak się okazało też. Znalazła dla nas jedną, dorodną czarną truflę i dwie mniejsze, nie nadające się do konsumpcji. Zakupów mogliśmy dokonać w gospodarstwie, bo oczywiście urobek wcześniejszych poszukiwań leżał w chłodni.

Świeżą truflę można przechować (w próżniowym opakowaniu) do tygodnia, można ją też zamrozić i przechować nieco dłużej.

Warto wspomnieć w tym miejscu, że rolnicy zajmujący się uprawą trufli, mimo że uprawiają niezwykle cenną roślinę, sprzedają ją tylko przez kilka miesięcy w roku. To sezonowa hodowla. Ponieważ gleba, na której rosną trufle jest glebą zbliżoną do tej, na której chętnie rosną winnice, zazwyczaj trufficulteurs uprawiają też winną latorośl, która zapewnia im przychody w pozostałych miesiącach roku.

Krajobraz okolic Richerenches charakteryzuje się w związku z tym rozległymi winnicami z odmianą grenache oraz dębowymi zagajnikami, pod którymi rosną trufle. Mimo stycznia drzewa były zielone. Winnice zaś przycięte, oczyszczone, czekały na wiosnę, prezentując się nie mniej malowniczo.

Jako fotofanka towarzyszyłam zbiorom z aparatem. Możecie więc zobaczyć jak to wyglądało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *